Krajowy Rejestr Sądowy – da się inaczej?

Michal Gawlak        07 września 2016        3 komentarze

Witam wszystkich!

Naszła mnie taka myśl związana z moją ciągłą walką z Krajowym Rejestrem Sądowym, a właściwie z wydziałami odpowiednich sądów gospodarczych, które sprawami rejestrowymi się zajmują.

Większość przedsiębiorców doskonale zdaje sobie sprawę, że wpis zmian dot. ich firmy to często droga przez mękę. Nie ukrywam – my prawnicy na tym korzystamy – oto bez nas najczęściej nie uda nam się zmienić adresu naszej siedziby, nazwy, ujawnić prokury itp itd itd… KAŻDY WIE CZEMU 🙂 a co będzie później? KRS będzie rozpoznawał nasz wniosek 4 miesiące, wezwie nas do uzupełnienia braków, tajemniczo zwróci, odrzuci, pozostawi bez rozpoznania nasz wniosek – słowem – łatwo nie będzie.

No ale tak patrząc z innej perspektywy? Mogłoby być inaczej?

A co gdyby sprawami spółek nie zajmowały się sądy, ale specjalnie w tym celu powołane organy rejestrowe (np. tak jak w Anglii – Companies House). Wszystko robilibyśmy przez Internet, zmiany pojawiałyby się automatycznie i nie byłoby że w Warszawie to inaczej niż w Krakowie?

A co gdybyśmy nie stosowali kodeksu postępowania cywilnego i całego tego zwracania, odrzucania, oddalania i innych niepotrzebnych przedsiębiorcy decyzji trzeciej władzy?

A co gdybyśmy skończyli z notariuszami, którzy sporządzają wielostronicowe akty notarialne (nota bene ostatnio trochę skończyliśmy, bo w końcu da się założyć spółkę online ale… (ZAWSZE jest ale) – spróbujcie sami 😉 – jak się państwo bierze za informatyzację to wiemy jak to wychodzi ;))? Zerknijcie na przykład krajów takich jak USA i UK (jakoś żadnych notariuszy tam nie potrzebują, a ich praworządność nie jest zagrożona).

A co gdyby nie było PCC? Nie no tutaj to przesadziłem – rząd podatków to się nie zrzeknie.

Zapraszam wszystkich do dyskusji! Jestem ciekaw zdania prawników i nie-prawników. Znam zdanie swoich klientów 😉 Moje zdanie również chętnie przedstawię w dyskusji.

{ 3 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Krzysztof Kozłowski Wrzesień 9, 2016 o 16:46

We wpisie padły odważne tezy, z którymi nie do końca się zgadzam. A skoro Autor zaprasza do dyskusji również prawników, to chętnie dorzucę swoje trzy grosze 🙂

Nie taki KRS straszny, jak go malują. Moim zdaniem większość rzekomo tajemniczych zwrotów, odrzuceń etc. wynika ze zbyt powierzchownej znajomości procedury rejestrowej wśród prawników (a już z pewnością wśród przedsiębiorców) i nie doceniania zawiłości tych spraw. Wielu osobom wydaje się, że każdy potrafi wypełnić prosty formularz i że to zwykła formalność, czynność „techniczna”. A później się okazuje, że mamy zwrot lub odrzucenie wniosku… Trzeba po prostu trochę się z postępowaniem rejestrowym „otrzaskać” 😉 Czas rozpoznawania spraw rejestrowych przez sądy też bywa różny, ale wskazane 4 miesiące raczej należą do skrajnej mniejszości.

Dopiero co warszawski sąd, pomimo „gorącego okresu”, jakim jest koniec czerwca i następujące po nim tysiące wniosków o zarejestrowanie sprawozdań finansowych spółek – rozpoznał moje wnioski w terminie 2 miesięcy. Więc nie tak źle, prawda?

– specjalnie powołane organy rejestrowe – po to są wydziały gospodarcze KRS w sądach, żeby wnioskami zajmowali się specjalizujący się w tym sędziowie i referendarze. Więc nie widzę różnicy, przynajmniej na podstawie krótkiej charakterystyki organów rejestrowych zawartej we wpisie,

– KPC – a co zamiast kpc i notariuszy jest stosowane w USA i UK? Chętnie się dowiem 🙂

Pozdrawiam serdecznie!

Odpowiedz

Michał Gawlak Wrzesień 13, 2016 o 10:56

Dziękuję za komentarz!

Dla nas prawników prawidłowe wypełnienie formularza nie powinno oczywiście stanowić problemów, ale zerknijmy na to z innej strony – zasadniczo powinno być to łatwe dla każdego, a nie tylko dla nas 😉

No i 2 miesiące to raczej dość długo porównując do kilku godzin w innych, przyjemniejszych jurysdykcjach. Ale tam to działa inaczej – zwracamy się do tzw. agenta rejestrowego, opowiadamy mu co jest nam potrzebne i on rejestruje wszystko za nas. Trochę tak jak u nas notariusz + prawnik z tym że:
1. „u nich” jest tylko agent;
2. musimy z niego skorzystać;
3. Termin nigdy / przenigdy nie wyniesie 2 miesięcy.

Moje pytanie – czemuż to potrzebujemy sądu do prostego wpisu spółki do rejestru? Przykład CEIDG pokazuje, że czasem administracja centralna działa lepiej 🙂

Odpowiedz

Krzysztof Kozłowski Wrzesień 18, 2016 o 13:39

Oczywiście, że powinno to być proste dla każdego. Jak całe prawo zresztą. Jednak nie zawsze jest to praktycznie wykonalne, a i nie każdy ma czas i ochotę, by samemu się tym zajmować. Po to są prawnicy 🙂

Zgadzam się, że 2 miesiące w porównaniu z kilkoma godzinami to długo. Nawet bardzo! Rozumiem, że tego rodzaju agent działa właśnie w USA i UK? Jakieś przykłady z innych państw europejskich?

Czy CEiDG to dobry wzór dla sądów i KRS? Sam nie wiem, jednak stopień skomplikowania tak wniosków i danych ewidencyjnych, jak i samych podmiotów podlegających rejestracji jest w przypadku CEiDG znacznie prostszy niż w KRS. I mam wrażenie, że administracja nie przykłada zbyt wiele wagi do weryfikacji wniosków, często akceptując wszystko jak leci. Sądy dokładniej weryfikują zgłaszane dane i ich poprawność.

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: