Kamil Cymerman

adwokat

Wpisany na listę adwokatów prowadzoną przez Okręgową Radę Adwokację w Warszawie. Specjalizuje się w prawie spółek, prawie podatkowym, w tym międzynarodowym prawie podatkowym.
[Więcej >>>]

Sklep

Czy możliwe aby na skutek nieprawidłowej implementacji, czyli wdrożenia dyrektywy w sprawie kredytu konsumenckiego pożyczki – chwilówki zawierane przez internet były nielegalne? Zacznijmy od początku – chwilówka przez internet.

Obecny kształt polskiej ustawy o kredycie konsumenckim jest skutkiem konieczności wdrożenia do porządku krajowego dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/48/WE z dnia 23 kwietnia 2008 w sprawie umów o kredyt konsumencki. Decydenci unijni zdecydowali, że tematyka pożyczania pieniędzy konsumentom przez instytucje finansowe będzie podlegała harmonizacji (tak się własnie oficjalnie to nazywa) – a państwa UE, na podstawie wydanej dyrektywy, uchwalą zgodne z nią przepisy krajowe.

Co więc stanowi w/w Dyrektywa?

Zgodnie z art. 10 umowy o kredyt konsumencki sporządza się w formie papierowej lub na innym trwałym nośniku. Trwałym nośnikiem jest, bazując na definicjach zawartych w akcie, urządzenie umożliwiające konsumentowi przechowywanie informacji kierowanych do niego osobiście w sposób, który daje mu do nich dostęp w przyszłości przez okres odpowiedni do celów , jakim te informacje służą, i który pozwala na odtworzenie przechowywanych informacji w niezmienionej postaci. Co to znaczy w praktyce? Może to być CD, DVD, pendrive a także e-mail zapisany na dysku twardym – grunt, aby twórca treści nie mógł ingerować w ich treść. Wniosek – nie będzie nim np. strona internetowa przedsiębiorcy kredytowego.

Kolejny akapit art. 10 wskazuje m.in., że norma powyższa pozostaje bez uszczerbku dla wszelkich przepisów krajowych dotyczących ważności umów o kredyt, zgodnych z prawem krajowym. W motywach Dyrektywy wskazano, że dotyczy to np. kwestie momentu złożenia oferty – innymi słowy, sposobu zawarcia umowy.

A jak wygląda implementacja art. 10 do porządku prawnego RP? Art. 29 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim wymaga, aby umowa o kredyt konsumencki została zawarta  w formie pisemnej. Chociaż  jest to forma pisemna zastrzeżona wyłącznie do celów dowodowych, to skutki są dalej idące – sankcja tzw. kredytu darmowego, czyli konsument, po złożeniu kredytodawcy pisemnego oświadczenia, zwraca kredyt bez odsetek i innych kosztów kredytu należnych kredytodawcy w terminie i w sposób ustalony w umowie.

Innymi słowy – umowa będzie ważna, ale jeżeli formy pisemnej nie zachowamy – zwracamy sam kapitał. Czym jest forma pisemna? W skrócie – jest to albo dokument podpisany przez obie strony (egzemplarzami umowy należy się wymienić). Na równi z pisemną traktowana jest forma elektroniczna (czyli oświadczenie w postaci elektronicznej zaopatrzone go w kwalifikowany podpis elektroniczny) – konieczne jest utrwalenie oświadczenia na elektronicznym nośniku danych.

Jak widać w przypadku chwilówki zaciąganej przez internet, przy założeniu, że konsument nie dysponuje możliwością złożenia oświadczenia w formie elektronicznej – formy pisemnej nie uda się dochować (chociaż oświadczenie firmy pożyczkowej zapewne będzie złożone w formie elektronicznej).

Jak to ma się do obowiązku maksymalnej kierunkowego harmonizacji dyrektywy? Spróbujmy zestawić normy dyrektywy i naszej ustawy:

  • dyrektywa przewiduje, że umowy o kredyt sporządza się w formie papierowej lub na innym trwałym nośniku;
  • ustawa wymaga formy pisemnej.

Na pierwszy rzut oka widać, że dyrektywa odnosi się do postaci dokumentów (papier, trwały nośnik), nasza ustawa – do konstrukcji jurydycznej jaką jest forma czynności prawnej. Polskie prawo wyróżnia formy: zwykłą i szczególne – pisemną, pisemną z datą pewną, pisemną z podpisem notarialnie poświadczonym, elektroniczną, dokumentową, aktu notarialnego.

Niestety nasza forma pisemna w praktyce nie będzie obejmować przypadków zawarcia umowy za pomocą środków porozumiewania się na odległość tj. np. przez internet, sms, telefon. Ustawodawca chcą pozostawać w zgodnie z brzmieniem dyrektywy powinien był odwołać się również – po jej wprowadzeniu – do formy dokumentowej, a przed jej wprowadzeniem – np. poprzez do powtórzenia sformułowania dyrektywy. Spójrzmy na brak konsekwencji jaki z tego wynika – z jednej strony ustawodawca wymaga formy pisemnej pod sankcją kredytu darmowego a z drugiej – w art. 15 ustawy, reguluje formy zawierania umów pożyczek za pomocą środków porozumiewania się na odległość (czyli tak jakby zachęcą firmy pożyczkowe – dalej dalej – możecie nawet przez telefon, ale gdzieś tam drobnym drukiem w art. 45 ust. 1 – wprowadza bardzo ostrą sankcję).

Studiując przepisy dyrektywy, a także postaci jej wdrożeń w innych krajach UE dochodzimy do wniosku, że chodziło, nie o wyłączenie możliwości zawierania takich umów przez internet, a raczej uregulowanie m.in. takiej formy działalności gospodarczej pod kątem ochrony konsumentów. Implementacja w postaci ustawy o kredycie konsumenckim, z uwagi na niezrozumiałe zastrzeżenie formy pisemnej w istocie wprowadza niepewność na rynku chwilówek przez internet i może przynieść sankcje ze strony Komisji Europejskiej.

Dobry wieczór po dłuższym okresie nieobecności. Niestety koniec roku to czas wzmożonej pracy – na polu zawodowym i prywatnym, co prowadzi do ograniczenia częstotliwości wpisów. Dziś na tapecie Stawki podatkowe w Unii Europejskiej.

Dzisiaj temat stawek podatkowych we wspólnej Europie. Nasza wyjściowa stawka podatkowa od dochodów osób prawnych już od 1 stycznia 2017 r. wynosić będzie 15%. Obniżona stawka podatkowa dotyczyć będzie jedynie małych podatników (obrót w roku poprzedzającym 1,2 mln EUR w PLN). Szacuje się, że ok 90% podatników podatku CIT będzie kwalifikowało się do zastosowania niższej stawki.

Jak więc stawki kształtuje się w innych krajach UE? Widać pewną ciekawą tendencję – im dalej na wschód tym niższe podatki. Sprawdźmy:

  1. Estonia – 20%, ale obowiązek podatkowy powstaje w momencie wypłaty zysku udziałowcom spółki;
  2. Litwa – 5% w przypadku małych podatników tj. spółek, które zatrudniają mniej niż 10 pracowników, a ich obroty nie przekraczają 300 000 EUR. Kolejna stawka podatkowa to 15%;
  3. Łotwa – 15%;
  4. Bułgaria – 10% (stawka CIT i PIT, oraz korzystna umowa o unikaniu z Polską);
  5. Węgry – 9%;
  6. Malta – nawet 5% dla działalności handlowej i usługowej, 0% dla holdingów;
  7. Cypr – 12,5%;
  8. Rumunia – 16%.

A teraz wyjątki od zasady im dalej na wschód tym taniej, otóż:

  1. Irlandia – 12,5%
  2. Madera – 5%
  3. Kanary – 4%.

Pamiętajcie, że spółka zagraniczna, kontrolowana przez rezydenta polskiego w zakresie opodatkowania na płaszczyźnie wspólnika, może być opodatkowana w Polsce (CFC!).

****

O bankach dla kryptowalut przeczytasz tutaj >>

Panama a banki maltańskie

Kamil Cymerman18 października 2016Komentarze (0)

W ostatnim wpisie mowa była o Estonii jako raju dla inwestorów dzięki ciekawemu systemowi podatkowemu. Kolejny wpis – Panama a banki Maltańskie – trochę bardziej praktyczny, a nie teoretyczny tj. traktujący o bankach zagranicznych (lub też offshorowych). Zasadniczy problem, który pojawia się w przypadku przedsięwzięć związanych z obrotem międzynarodowym to problem doboru rozwiązań bankowych.

Wszyscy Ci którzy kiedykolwiek mieli styczność z bankami inne niż polskie zauważyli, że otwarcie rachunku, realizacja przelewu, czy też nawet utrzymanie rachunku wiąże się z dużym nakładem pracy. Każdy bank offshorowy będzie wymagał od wnioskodawcy kompletu dokumentacji formalnej, opisu przedsięwzięcia, opinii podatkowych itp – celem realizacji niedużego nawet przelewu.

Do tego dochodzą jeszcze jurysdykcje sankcyjne, takie jak np. Liban lub Panama. I tak – okazuje się, że jeżeli naszym kontrahentem jest spółka panamska, to wówczas bank maltański nie zgodzi się na wypłatę środków na rzecz takiej spółki. Podobna sytuacja tyczy się spółek libańskich.

Co więcej – jeżeli okaże się, że wpłacamy środki na rzecz spółki, której udziałowcem jest spółka panamska – również dostaniemy odmowę. Odmowę dostaniemy też, jeżeli bank spółki niepanamskiej jest w Panamie.

Morał z tego jest taki – dobór prawidłowych rozwiązań bankowych może być również trudny jak dobór odpowiedniej jurysdykcji dla spółki.

Podatek jednolity

Kamil Cymerman10 października 2016Komentarze (0)

Jeden z pierwszych wpisów na moim nowym blogu poświęcam podatkowi jednolitemu. Co prawda blog zasadniczo traktować będzie o takich działaniach (zarówno konkretne przypadki jak i rozwiązania systemowe) organów, które noszą cechę bezprawności, tym niemniej warto również poruszać i dyskutować o zagadnieniach tej cechy nie noszących, jednakże kontrowersyjnych z punktu widzenia kluczowych zasad systemu. Siłą rzeczy więc pojawią się też tematy polityczno – ekonomiczne, jako odprysk projektowanych rozwiązań prawnych.

Dziś poznaliśmy główne założenia spodziewanej reformy systemu podatkowego. Ujednolicenie i uproszczenie poprzez wprowadzenie podatku jednolitego – tak jest sprzedawany temat opinii publicznej. Jak będzie w praktyce? Na pewno idea jest interesująca – pozbywamy się dualizmu systemu, tj. wpłat na rzecz ZUS i NFZ / wpłat na rzecz US. Przyjrzyjmy się bliżej zapowiadanemu na rok 2018 trzęsieniu ziemi:

  1. Jeden podatek – będzie drożej, czy będzie taniej? Nikt chyba nie wątpi, że celem projektowanych zmian nie jest ułatwienie życia tym, którzy z systemem podatkowym mają najwięcej do czynienia tj. przedsiębiorcom. W odpowiedzi na rozdmuchany socjał, nie obędzie się bez podwyżek – i to radykalnych. Tak więc – drodzy przedsiębiorcy, posiadacze spółek osobowych, a pewno i spółek z o.o. – będzie dużo drożej, zapewniam was. Słyszałem już nawet sformułowania w stylu „koniec polskiej przedsiębiorczości”, ja myślę natomiast, że zmiana będzie wymagała wręcz wzmożonej przedsiębiorczości.
  2. Będzie trudniej czy prościej? Jeden z celów reformy – uproszczenie systemu. Ale czy faktycznie reforma ułatwi życie przedsiębiorcom? Pierwszy okres po reformie będzie zdecydowanie trudniejszy – w szczególności dla małych firm. Dostosowanie programów księgowych, dokumentacji, procedur – to będzie pierwsze wyzwanie. Następna trudność – wielu przedsiębiorców prowadzi działalność w formie sp. z o.o. sp. k. – te struktury mogą okazać się nieefektywne podatkowo i celowym będzie rozważenie zmiany struktury korporacyjnej. Wciąż nie wiemy co z ryczałtem i kartą podatkową – czas pokaże. Moja ocena – pewno będzie trochę trudniej. Czemu? Po pierwsze przyzwyczajenie – przedsiębiorcy są już przyzwyczajeni do terminów opłacania składek, podatków zaliczek itp. Teraz przyzwyczajenia będzie trzeba zmienić. Po drugie – język ustawy. Co z tego, że nagle ujednolicimy pit z zusem – to nie w dualizmie leży problem, ale w niepewności prawa podatkowego (ciągłe zmiany) i trudności interpretacyjnych wynikającej z wadliwych technik legislacyjnych. Czyli? Czyli zapraszam do przeczytania ustaw podatkowych – rozumiecie coś? No a teraz popatrzcie poczytajcie ustawy podatkowej z Wielkiej Brytanii – rozumiecie coś? Ostatecznie – najtrudniejszy jest VAT a nie dochodowy i to na gruncie VAT dochodzi do największych nadużyć i problemów ze stosowaniem ustaw podatkowych. Wniosek – oczywiście dajemy szansę rządzącym, ale wątpię żeby doszło do rozpoznania istoty problemu – chaosu legislacyjnego.
  3. Będzie pro fiskalnie? No i to są moje największe obawy – boję się, że władza wykorzysta zmiany, aby przykręcić śrubę i wykorzystać niewiedzę podatników. To jest moja prywatna opinia, i mam nadzieję, że się nie ziści ale pomyślcie sami – nowy stan prawny, rosnące wydatki kasy państwa, niechęć rządzących do ludzi zamożnych / przedsiębiorczych…

Zapraszam wszystkich do dyskusji. Podzielcie się proszę swoimi uwagami.

 

 

kancelaria-cgoWarto przyjrzeć się systemowi podatków dochodowych w Estonii. Może warto rozważyć powołanie do życia spółki właśnie w tym małym nadbałtyckim kraju?

Poniżej główne powody (zakładając że mamy w Estonii spółkę – rezydenta podatkowego lub zakład podatkowy):

  • podatek dochodowy płacimy w momencie dystrybucji (faktycznej lub domniemanej) dochodu! A nie w momencie jego uzyskania (tak jak u nas i wszędzie na świecie);
  • Cóż to znaczy? W praktyce oznacza to, że zasadniczo nie płacimy podatków, gdy dochód jest zatrzymywany w spółce w celu popełnienia np. inwestycji lub… w oczekiwaniu na sprzyjające okoliczności biznesowe. Kiedy podatek zapłacimy? Zasadniczo wtedy gdy chcemy wypłacić środki „poza spółkę” np.
    • wypłata dywidendy udziałowcom będzie stanowiła dystrybucję dochodu;
    • darowizny oraz wydatki na reprezentację również;
    • wszelkie wydatki niezwiązane z prowadzoną działalnością stanowią oczywiście dystrybucję dochodu
    • tak samo jak przeniesienie aktywów do spółki matki (w przypadku oddziału).
  • Jeżeli dana czynność stanowi dystrybucję dochodu – wówczas płacimy 20% CIT.
  • Na zakończenie – w ramach UE (ale to już jest reguła) nie będzie podatków u źródła z tyt. wypłaty dywidendy na rzecz udziałowca.

W mojej ocenie bardzo ciekawy i przyjazny inwestorom system – pamiętacie SKA sprzed nowelizacji ustawy o CIT?

Zobacz też: Spółka w Estonii

Michał Gawlak – radca prawny

Autor

Czym się zajmuję?

Między innymi zakładaniem spółek zagranicznych. Na co dzień doradzam klientom w transakcjach ponadgranicznych w zakresie rozwiązań korporacyjnych, procesowych / arbitrażowych i w sporach gdzie stroną jest podmiot spoza Polski. Dotychczas pomogłem grupie ponad 200 klientom z branż IT, handlowych,  produkcyjnych, usługowych o małej, średniej i dużej skali działania.