Kamil Cymerman

adwokat

Wpisany na listę adwokatów prowadzoną przez Okręgową Radę Adwokację w Warszawie. Specjalizuje się w prawie spółek, prawie podatkowym, w tym międzynarodowym prawie podatkowym.
[Więcej >>>]

Sklep

Pożyczka nie zawsze z podatkiem

Kamil Cymerman17 listopada 2015Komentarze (0)

Ból głowy przy umowach pożyczki, zawieranych pomiędzy przedsiębiorcami, od zawsze wywołuje podatek od czynności cywilnoprawnych (PCC). Klienci zazwyczaj pytają, czy taka umowa podlega temu podatkowi, czy nie? Zatem, płacić czy nie płacić…

To zależy.

Przede wszystkim badamy przedmiot wykonywanej przez przedsiębiorcę działalności. Jeśli jest nim, choć w dodatkowym zakresie, działalność finansowa polegająca na udzielaniu pożyczek, to PCC nie wchodzi w rachubę. Wynika to z tego, że PCC nie występuje, gdy jedna ze stron czynności prawnej (umowy) jest opodatkowana lub zwolniona z VAT, a działalność finansowa z takiego zwolnienia korzysta. W rezultacie, nie ma ani PCC, ani VAT, jeśli którykolwiek podmiot prowadzący działalność gospodarczą w PKD ma wpisaną taką właśnie działalność i w przeszłości dość regularnie udzielał pożyczek.

A co, jeśli nie?

Można wówczas rozważyć wariant zagraniczny. Najprościej rzecz ujmując, umowa pożyczki nie będzie podlegała opodatkowaniu podatkiem od czynności cywilnoprawnych, jeżeli pieniądze w chwili jej zawarcia będą znajdowały się za granicą oraz czynność zostanie dokonana poza terytorium RP. Trzeba to oczywiście właściwie udokumentować, stąd pomoc prawnika jest nieodzowna, ponieważ w wyniku popełnionych błędów można nabawić się prawidziwego bólu głowy!

A gdy i ta opcja zawiedzie?

W przypadku spółek kapitałowych (z o.o. i akcyjnych) dobrym rozwiązaniem jest ukształtowanie takiej struktury korporacyjnej, w której udziałowcem/akcjonariuszem spółki-pożyczkobiorcy zostanie pożyczkodawca. Wówczas – zgodnie z ustawą o PCC – taka pożyczka podlega zwolnieniu z opodatkowania.

I nie trzeba brać aspiryny:)

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, w dniu dzisiejszym dalsza część rozważań dot. dopuszczalności otwierania spółek zagranicznych – w szczególności w rajach podatkowych.

W poprzednim wpisie doszedłem do konkluzji, że w przypadku spółek offshorowych ich udziałowcami zazwyczaj nie są bezpośrednio klienci, ale tzw. udziałowcy nominowani.

Co to oznacza w praktyce?

Zagadnienie dopuszczalności otwierania i prowadzenia spółek offshore musimy przenieść na inną płaszczyznę rozważań, rozpoczynając od próby określenia czym z prawnego punktu widzenia jest właśnie „posiadanie” spółki offshorowej. Zacznijmy od praktyki:

  • Klient w następstwie rejestracji najczęściej otrzymuje komplet dokumentów rejestracyjnych spółki – nadających się do używania w obrocie międzynarodowym (opatrzonych klauzulą Apostille);
  • Klient zazwyczaj otrzymuje również pełnomocnictwo szczególne do reprezentowania spółki jako pełnomocnik w szeroko określonych sprawach i z uprawnieniem do dokonywania większości czynności prawnych w imieniu spółki (w przypadku gdy dyrektorem jest nominat);
  • Klient otrzymuje tzw. declaration of trust, dokument który w swej treści określa, że powiernik (nominat) pełni funkcję udziałowca w swoim imieniu, ale na rzecz klienta tj. wszelkie zyski spółki, dywidendy, faktyczna kontrola leży w rękach klienta i może on na każde wezwanie żądać wydania udziałów beneficjentowi rzeczywistemu.

Drodzy czytelnicy – zastrzegam na tym etapie, że w tym wpisie pomijam rozważania dotyczące zarządu spółki, dyrektorów i wszelkich następstw prawnych pełnienia funkcji w spółce osobiście, a nawet jako pełnomocnik – to padnie ofiarą moich rozważań w kolejnych wpisach.

A konsekwencje prawne?

Punktem wyjścia jest więc komplet dokumentów, które statuują i udowodniają pewien ogół uprawnień i obowiązków nominatów (a nie spółki – proszę o tym pamiętać) i klientów. Prawnie, klient nie jest więc udziałowcem, nie dysponuje uprawnieniami udziałowymi – nie posiada udziałów.

Oczywiście klient faktycznie kontroluje spółkę, co wiąże się z pewnymi konsekwencjami prawnymi np. na gruncie regulacji CFC (opodatkowanie udziałowców spółek zagranicznych), tym niemniej dokonując prostego porównania – układ jest trochę taki jakby prowadzić firmę zarejestrowaną na żonę. 

Declaration of trust wprost określa, że nominat – zazwyczaj spółka zagraniczna kontrolowana przez tzw. agenta rejestrowego (instytucja prawa anglosaskiego, agent to podmiot który przechowuje dokumenty rejestracyjne spółki oraz kontaktuje się z rejestrem przedsiębiorców, trochę taki nasz notariusz) ma: wydać wszelkie zyski, dochody, dywidendy z udziałów na rzecz klienta. Co więcej, nominat realizuje instrukcje klienta w zakresie wykonywania praw udziałowych. Wszystko – anonimowo! Tylko agent rejestrowy zna faktyczne dane klienta, rejestr przedsiębiorców – już nie.

Czy tak można, czy to normalne?

Mówiąc krótko i treściwie – można i jest to praktyka znana od dziesiątków lat. W Polsce co prawda znane jest przestępstwo tzw. firmanctwa (Art. 55 KKS), ale przepisy te zwykle nie będą miały tutaj zastosowania, szczegółowe rozważania na tym gruncie zaś zostaną popełnione w kolejnych wpisach. My wracamy na grunt ustawy: prawo dewizowe oraz ogólnych zezwoleń dewizowych.

Co stanowią przepisy? Ograniczeniom dewizowym (czyli, że trzeba zgody NBP żeby dokonać danej czynności) podlega:

nabywanie przez rezydentów, zarówno bezpośrednio, jak i za pośrednictwem innych podmiotów:

a. udziałów i akcji w spółkach mających siedzibę w krajach trzecich, a także obejmowanie udziałów i akcji w takich spółkach,

b. jednostek uczestnictwa w funduszach zbiorowego inwestowania mających siedzibę w krajach trzecich,

c. papierów wartościowych dłużnych wyemitowanych bądź wystawionych przez nierezydentów z krajów trzecich,

d. wartości dewizowych zbywanych przez nierezydentów z krajów trzecich, w zamian za inne wartości dewizowe lub krajowe środki płatnicze,

e. wierzytelności i innych praw, których wykonywanie następuje poprzez dokonywanie rozliczeń pieniężnych, zbywanych przez nierezydentów z krajów trzecich;

I po kolei: już wiemy, że lit. a nie znajdzie zastosowania, b również. Bez wątpienia nie znajdzie zastosowania również lit. c i d. Do przeanalizowania pozostaje spełnienie hipotezy wskazanej w lit. e. Nie ulega wątpliwości, że ogół uprawnień przyznanych klientowi przez declaration of trust stanowi wierzytelność klienta względem nominatów.

Nabycie tej wierzytelności dokonywane jest w skrócie w następstwie zlecenia otwarcia spółki zagranicznej. Wykonanie natomiast takiej wierzytelności tj. np. realizacja obowiązku nominata polegającego na cesji uprawnienia do dywidendy na rzecz klienta realizuje się przez dokonywanie rozliczeń pieniężnych między nierezydentem – nominatem a rezydentem.

Do zastanowienia pozostaje kwestia czy samo otwarcie spółki i nabycie wierzytelności do wydania zysków, korzyści itd., które na dzień otwarcia spółki nie występują również będzie objęte hipotezą normy. Pomijając te kwestie przejdę od razu do ogólnego zezwolenia dewizowego, które sprawę jednoznacznie wyjaśni, gdyż zezwala się na:

6) zbywanie przez rezydentów w krajach trzecich wierzytelności i innych praw, których wykonywanie następuje poprzez dokonywanie rozliczeń pieniężnych, powstałych w obrocie z nierezydentami z tych krajów na podstawie zezwolenia dewizowego;

7) zbywanie w kraju przez nierezydentów z krajów trzecich wierzytelności i innych praw, których wykonywanie następuje poprzez dokonywanie rozliczeń pieniężnych, powstałych w obrocie z rezydentami na podstawie zezwolenia dewizowego;

Reasumując ustawodawca zezwala rezydentom na otwieranie spółek zagranicznych w krajach trzecich tj. najczęściej w rajach podatkowych zarówno bezpośrednio poprzez objęcie udziałów jak również pośrednio – poprzez kontrolę powierniczą.

Zapraszam na stronę Kancelarii CGO – https://spolki.cgolegal.pl/lokalizacje/zakladanie-spolek-offshore/.

Zamachy w Paryżu

Kamil Cymerman14 listopada 2015Komentarze (0)

W imieniu swoim i całego zespołu kancelarii składamy kondolencje ofiarom i ich bliskim wczorajszych zamachów dokonanych w stolicy Francji. Łączymy się z Wami w bólu.

 

Coraz częściej przedsiębiorcy zgłaszają się do mnie z problemem odmowy rejestracji na potrzeby podatku VAT dla spółek z siedzibą w biurze wirtualnym. Każdy rozsądny człowiek zastanawia się, cóż złego w tym, że osoba prowadząca działalność gospodarczą, ze względu na optymalizację kosztów, decyduje się na wynajęcie jedynie adresu korespondencyjnego. Tym bardziej, że współcześnie w gospodarce rośnie zapotrzebowanie na usługi niematerialne, które w końcu świadczyć można z każdego miejsca na kuli ziemskiej.

Urzędy skarbowe mówią jednak nie… i co teraz, Czytelniku?

Wynajmujemy biuro i podwyższamy na samym starcie koszty prowadzonej działalności o 1000 zł lub więcej?

A może by tak podyskutować z decyzją urzędu w II instancji?

Na ostatnie rozwiązanie zdecydował się mój Klient i decyzja organu I instancji została w całości uchylona. Argumentacja, którą się posłużyłem, była zasadniczo bardzo prosta, gdyż starałem się wykazać, że:

  •  obowiązujące przepisy prawa nie dają podstaw do odmowy nadania numeru VAT dla przedsiębiorcy prowadzącego działalność w biurze wirtualnym, gdyż nie określają warunków materialnych/technicznych, jakie spełniać ma siedziba podatnika;
  •  zgodnie z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wydanym w sprawie C-527/11 Valsts ieņēmumu dienests przeciwko Ablessio SIA, odmowa rejestracji przedsiębiorcy jako podatnika VAT może być uzasadniona jedynie rzeczywistymi i poważnymi przesłankami, pozwalającymi sądzić, że dojdzie do popełnienia oszustwa podatkowego;
  •  na organie podatkowym spoczywa ciężar wykazania powyższych przesłanek, przez co musi on przeprowadzić szereg dowodów potwierdzających możliwość popełnienia oszustwa podatkowego.

Dyrektor Izby Skarbowej zgodził się z taką argumentacją, decyzję uchylił i nakazał organowi I instancji rzetelne udowodnienie swoich tez (a w zasadzie bezpodstawnych domniemań). Pozostaje tylko wątpliwość, co tu można udowodnić, skoro przedsiębiorca jeszcze nawet nie rozpoczął prowadzenia działalności gospodarczej.

Jeśli, Czytelniku, masz ten sam problem, to serdecznie zapraszam.

Współpracownicy zagraniczni

Kamil Cymerman29 października 2015Komentarze (0)

Dzisiaj na szybko i bardziej refleksyjnie.

Chyba nie jest tajemnicą, że „za granicą”, polscy radcowie prawni i adwokaci działają wspólnie z kolegami po fachu z danej – obcej jurysdykcji. To samo tyczy się oczywiście naszej kancelarii.

Dobór partnerów to trudna sztuka – z naszej praktyki najciekawiej sprawa przedstawia się na Cyprze.

Czemu?

Z jednej strony mamy rosnącą ilość podmiotów cypryjskich oferujących usługi optymalizacji podatkowej – z drugiej – malejący popyt na rozwiązania z udziałem Cypru. Innymi słowy – lokalny rynek walczy o klienta.

Warto więc przemyśleć swoje zamierzenia w świetle powyższych faktów – może to dobry czas żeby zastanowić się nad strukturą z udziałem spółki cypryjskiej?