Kamil Cymerman

adwokat

Wpisany na listę adwokatów prowadzoną przez Okręgową Radę Adwokację w Warszawie. Specjalizuje się w prawie spółek, prawie podatkowym, w tym międzynarodowym prawie podatkowym.
[Więcej >>>]

Sklep

W ostatnim czasie w firmach zajmujących się optymalizacją podatkową pojawiła się swego rodzaju „moda” na zakładanie polskim przedsiębiorcom spółek w Libanie. Nie jest to bynajmniej spowodowane atrakcyjnością turystyczną tego kraju, lecz jego łagodnym reżimem podatkowym oraz możliwością niepłacenia podatku PIT – i to zarówno w Libanie, jak i w Polsce (!).

Jak to wygląda w teorii?

W spółce libańskiej Polak (tj. klient) zostaje dyrektorem zarządzającym, któremu za wykonywanie obowiązków wypłacane jest wynagrodzenie. Okazuje się, że przy zastosowaniu postanowień umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania zawartej pomiędzy Polską a Republiką Libanu wynagrodzenie owego dyrektora jest nieopodatkowane w Polsce.

Potwierdzają to zresztą liczne interpretacje podatkowe wydane przez polskie organy podatkowe…*

Z drugiej strony, Liban nie rości sobie praw do opodatkowania takiego wynagrodzenia, ponieważ dyrektor wykonuje swoje obowiązki poza terytorium Libanu. Jeżeli dodamy do tego specyficzną metodę opodatkowania podatkiem CIT w Libanie, zgodnie z którą spółka nie płaci podatku w Libanie, jeżeli wykonuje swoją działalność poza terytorium Libanu, to wychodzi na to, że ten egzotyczny kraj staje się światową mekką przedsiębiorczości;)

Wyobraźmy sobie, że Polak-dyrektor zarządzający wypłaca sobie ze spółki libańskiej wynagrodzenie, od którego nie płaci PIT ani w Polsce, ani w Libanie. Spółka nie ponosi żadnych obciążeń podatkowych w kraju swojej rezydencji, więc w rezultacie mamy dość prosty model korporacyjny pozwalający na duże oszczędności podatkowe.

Do pełni szczęścia wystarczy jedynie uzyskać certyfikat rezydencji podatkowej w Libanie, aby móc korzystać z ww. dobrodziejstw umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jednak pojawia się w tym miejscu jedno „ale”. Ale o tym już w kolejnym wpisie.

* interpretacja 1, interpretacja 2, interpretacja 3.

Dla uczestnika obrotu fakty są następujące – jak nie ma VAT w przypadku doknania czynności (np. umowy), to pewno będzie PCC. Innymi słowy – udzielamy pożyczki wewnątrzgrupowej (dajmy na to mamy dwie nasze spółki z o.o.) – podatek PCC, ustanawiamy hipotekę – podatek PCC, podnosimy kapitał zakładowy – podatek PCC, zbywamy nieruchomość – podatek PCC. Transakcje związane z działalnoscią gospodarczą – tutaj pewno będzie VAT.

Możliwe, że w świadomości uczestnika obrotu gospodarczego pojawia się pytanie – czy ten cały PCC to wymysł jedynie polski, czy też znany wszędzie, na całym cywilizowanym świecie?

Stamp duty

W krajach anglosaskiech stamp duty to taki nasz odpowiednik PCC i opłaty skarbowej. Historycznie jest to podatek nakładany na dokumenty, w latach 60 dwudziestego wieku pojawia się również w dyrektywach unijnych, w których zabrania się pobierania tego podatku w pewnych przypadkach tj. np. podwyższeniach kapitału zakładowego (tak, tak – u nas jest, ale w drodze wyjątku), znany jest również w Wielkiej Brytanii – w przypadku transakcji na nieruchomościach (choć to też skomplikowane).

Polska

U nas opodatkowuje się większość czynności cywilnoprawnych – zwłaszcza dwustronnych. Nie powinno nikogo zaskoczyć, że zwykłe udzielenie pożyczki między np. przyjaciółmi lub kontrahentami będzie opodatkowane PCC. Podobnie będzie z ustanowieniem hipoteki, pożyczką do spółki osobowej, wpłatą na kapitał zakładowy spółki, sprzedaży między nieprzedsiębiorcami i wiele innych.

I choć stawka podatku nie jest wysoka, to przy dużej wartości transakcji – dajmy na to pożyczki (stawka – 2)%, może być to obciążenie znaczne.

Sposoby na PCC?

Warto zastanowić się czy istnieją prawnie dozwolone metody uniknięcia PCC. Pamiętajcie, że jest to podatek terytorialny… A więc gdyby tak, np. w przypadku pożyczki, w momencie jej udzielenia, środki znajdowały się w majątku zagranicznego pożyczkodawcy poza RP, a samo miejsce zawarcia umowy również nie byłoby w Polsce – wówczas może okazać się, że obowiązek podatkowy nie wystąpi.

Oczywiście, do każdego stanu faktycznego trzeba podejść indywidualnie – tym niemniej wycieczka zagraniczna na cele transakcyjne może się opłacić.

Niejednokrotnie polscy przedsiębiorcy na zasadzie licencji korzystają z oprogramowania komputerowego należącego do firm zagranicznych. Płacąc za korzystanie z owych programów nikt nie zastanawia się nad opodatkowaniem należności trafiających do licencjodawców. I nie chodzi tu wcale o podatek VAT, tylko o podatek dochodowy, który (potencjalnie) obciąża dochód zagranicznego kontrahenta w Polsce (!).

Mowa tu oczywiście o tzw. podatku u źródła, czyli zryczałtowanym podatku pobieranym od przychodów uzyskanych w Polsce przez przedsiębiorców niemających na terytorium RP siedziby lub zarządu, z tytułu m. in.: praw autorskich lub praw pokrewnych, z praw do projektów wynalazczych, znaków towarowych i wzorów zdobniczych. Wynosi on 20% i zobowiązanym do jego pobrania jest polski podmiot wypłacający np. należności licencyjne zagranicznemu licencjodawcy.

Można zapłacić mniej, jeśli umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania zawarta przez Polskę z krajem siedziby licencjodawcy przewiduje preferencyjną stawkę w tej kwestii.

Czy zatem płatność za program komputerowy można zakwalifikować do ww. należności licencyjnych?

W razie odpowiedzi pozytywnej, do wynagrodzenia naszego partnera biznesowego musielibyśmy doliczyć kwotę podatku u źródła. A przecież nikt tego nie chce…

Takich “pozytywnych” odpowiedzi udzielały do tej pory organy podatkowe. Przykładowo, w interpretacji o sygn. ITPB3/423-361/12/DK z dnia 18 września 2012 r. Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy uznał, że przekazywane należności z tytułu użytkowania lub prawa użytkowania programów komputerowych opodatkowane są podatkiem u źródła w Polsce w stawce wynikającej z właściwej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Na szczęście NSA wyprowadził fiskusa z błędu i w wyroku z dnia 13 stycznia 2016 r. o sygn. II FSK 2677/13 orzekł, że wynagrodzenie z tytułu udzielonej licencji na korzystanie z oprogramowania komputerowego nie stanowi należności licencyjnych i nie podlega opodatkowaniu u źródła (w Polsce) zryczałtowanym podatkiem dochodowym.

I księgowi mogą znów spokojnie korzystać z Windows’a 😉

Gorący temat – hazard online

Kamil Cymerman22 stycznia 2016Komentarze (0)

Dzisiaj temat, którego popularność rośnie – gry hazardowe online. Nowelizacja ustawy o grach hazardowych z połowy 2015 r. w końcu uregulowała status prawny spółek zarejestrowanych na terytorium Unii Europejskiej, posiadających właściwe licence na prowadzenie gier wydane w tych krajach, operujących na terytorium Polski. Wiemy już że działać mogą (w zakresie wskazanym w niżej zacytowanym przepisie), i wiemy to bez żadnych domysłów – czytamy po prostu art. 7a ustawy który stanowi:

Spółki akcyjne lub spółki z ograniczoną odpowiedzialnością albo spółki działające na zasadach właściwych dla tych spółek, mające siedzibę na terytorium innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub państwa członkowskiego Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA) strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, prowadzące działalność w zakresie, o którym mowa w art. 6 ust. 1-3 lub w art. 7 ust. 2, mogą prowadzić tę działalność na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na zasadach i warunkach określonych w zatwierdzonym regulaminie, udzielonej koncesji lub udzielonym zezwoleniu, a także wynikających z przepisów ustawy, pod warunkiem ustanowienia przedstawiciela albo w formie oddziału.

Tak więc gdzie założyć spółkę?

Po pierwsze w Unii Europejskiej (także proszę nie zakładać jej na Curaçao), w państwie, które oferuje najłatwiejsze warunki uzyskania odpowiedniej licencji. Takim krajem jest np. Malta.

Wymogi?

Po pierwsze musimy mieć spółkę i to najlepiej założoną przez wyspecjalizowany podmiot – koszt takiej spółki to zwykle nawet ponad 10 000 EUR. Niech was nie przeraża ta cena – uzyskanie licencji wymaga wbrew pozorom sporo pracy, a spółka musi być do tego odpowiednio tj. korproacyjne przygotowana.

Zakładając, że spółkę już mamy – musimy przygotować się do złożenia aplikacji. W ramach tych czynności miesci się m.in.

  1. Procedura fit and proper – każdy wnioskodawca jest badany pod kątem biznesowych przymiotów osobistych i jego warunków materialnych;
  2. Badanie businessplanu – dokument ten musi być szczegółowy – z prognozą obrotów i dokładnym opisem strategii marketingowej (ze wskazaniem podwykonawców);
  3. Sprawdzenie kapitału zakładowe spółki wnioskodawcy – należy pamiętać o wymogach odnośnie kapitału minminalnego spółek (od 40 000 do 100 000 EUR w zależności od klasy);
  4. Należy przygotować dokładne regulaminy gier hazardowych które będą oferowane pibliczności;
  5. Nawet otrzymanie licencji nie zwalnia wnioskodawcy z ostrożności – MGA (regulator maltański) będzie wymagał niezależnych audytów działalności.

Koszty uzyskania licencji są spore – trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu kilkudziesięciu tysięcy euro. Mimo wszystko to musi się opłacać skoro liczba udzielanych licencji stale rośnie.

Coraz częściej słychać głosy, że w Polsce, to już się nie da prowadzić działalności gospodarczej. Państwo stawia zasieki w postaci skomplikowanych przepisów podatkowych, przewlekłych procedur czy też corocznie wzrastających należności publicznoprawnych.

Czy nie można w takim razie pomyśleć o przeniesieniu swojej działalności za granicę?

Czy to naprawdę opłacalne?

Otóż tak.

Wystarczy tylko rozejrzeć się dookoła siebie, by znaleźć kraje (europejskie!) przyciągające inwestorów łagodnym systemem podatkowym. Dla przykładu, przeanalizujmy obciążenie z tytułu podatku CIT spółek kapitałowych w kilku państwach.

  1. Estonia – podatek CIT, co do zasady, nie obciąża dochodu spółki. Płatny jest on dopiero w momencie dystrybucji zysku, np. w postaci dywidendy do majątku prywatnego wspólnika. Wówczas wynosi 20%. Zatem przy prowadzeniu bieżącej działalności gospodarczej podatek nie występuje, ponieważ obowiązek podatkowy jest odsunięty w czasie do chwili owej dystrybucji zysku.
  2. Litwa – podstawowa stawka podatku CIT wynosi 15%. Natomiast stawka obniżona w wysokości 5% dotyczy podmiotów, których roczny dochód nie przekracza 300 000 EUR oraz które nie zatrudniają średnio więcej niż 10 pracowników w roku.
  3. Irlandia – podstawowa stawka podatku CIT to 12,5%. Niektóre źródła przychodów opodatkowane są stawką 25%, ale ma ona dość marginalne znaczenie.
  4. Cypr – podatek CIT 12,5%.
  5. Malta – efektywnie 5%, więcej piszę o tym tutaj.

Oczywiście, wybór miejsca prowadzenia działalności gospodarczej nie sprowadza się tylko do korzystnej stawki CIT; w grę wchodzą także inne aspekty systemu podatkowego, jak również otoczenia prawnego oraz ekonomicznego.

Może ostatecznie warto wybrać Polskę? W końcu nie wypada tak źle w rankingach (Bloomberg Innovation Index) 😉