Kamil Cymerman

adwokat

Wpisany na listę adwokatów prowadzoną przez Okręgową Radę Adwokację w Warszawie. Specjalizuje się w prawie spółek, prawie podatkowym, w tym międzynarodowym prawie podatkowym.
[Więcej >>>]

Sklep

Dla uczestnika obrotu fakty są następujące – jak nie ma VAT w przypadku doknania czynności (np. umowy), to pewno będzie PCC. Innymi słowy – udzielamy pożyczki wewnątrzgrupowej (dajmy na to mamy dwie nasze spółki z o.o.) – podatek PCC, ustanawiamy hipotekę – podatek PCC, podnosimy kapitał zakładowy – podatek PCC, zbywamy nieruchomość – podatek PCC. Transakcje związane z działalnoscią gospodarczą – tutaj pewno będzie VAT.

Możliwe, że w świadomości uczestnika obrotu gospodarczego pojawia się pytanie – czy ten cały PCC to wymysł jedynie polski, czy też znany wszędzie, na całym cywilizowanym świecie?

Stamp duty

W krajach anglosaskiech stamp duty to taki nasz odpowiednik PCC i opłaty skarbowej. Historycznie jest to podatek nakładany na dokumenty, w latach 60 dwudziestego wieku pojawia się również w dyrektywach unijnych, w których zabrania się pobierania tego podatku w pewnych przypadkach tj. np. podwyższeniach kapitału zakładowego (tak, tak – u nas jest, ale w drodze wyjątku), znany jest również w Wielkiej Brytanii – w przypadku transakcji na nieruchomościach (choć to też skomplikowane).

Polska

U nas opodatkowuje się większość czynności cywilnoprawnych – zwłaszcza dwustronnych. Nie powinno nikogo zaskoczyć, że zwykłe udzielenie pożyczki między np. przyjaciółmi lub kontrahentami będzie opodatkowane PCC. Podobnie będzie z ustanowieniem hipoteki, pożyczką do spółki osobowej, wpłatą na kapitał zakładowy spółki, sprzedaży między nieprzedsiębiorcami i wiele innych.

I choć stawka podatku nie jest wysoka, to przy dużej wartości transakcji – dajmy na to pożyczki (stawka – 2)%, może być to obciążenie znaczne.

Sposoby na PCC?

Warto zastanowić się czy istnieją prawnie dozwolone metody uniknięcia PCC. Pamiętajcie, że jest to podatek terytorialny… A więc gdyby tak, np. w przypadku pożyczki, w momencie jej udzielenia, środki znajdowały się w majątku zagranicznego pożyczkodawcy poza RP, a samo miejsce zawarcia umowy również nie byłoby w Polsce – wówczas może okazać się, że obowiązek podatkowy nie wystąpi.

Oczywiście, do każdego stanu faktycznego trzeba podejść indywidualnie – tym niemniej wycieczka zagraniczna na cele transakcyjne może się opłacić.

Niejednokrotnie polscy przedsiębiorcy na zasadzie licencji korzystają z oprogramowania komputerowego należącego do firm zagranicznych. Płacąc za korzystanie z owych programów nikt nie zastanawia się nad opodatkowaniem należności trafiających do licencjodawców. I nie chodzi tu wcale o podatek VAT, tylko o podatek dochodowy, który (potencjalnie) obciąża dochód zagranicznego kontrahenta w Polsce (!).

Mowa tu oczywiście o tzw. podatku u źródła, czyli zryczałtowanym podatku pobieranym od przychodów uzyskanych w Polsce przez przedsiębiorców niemających na terytorium RP siedziby lub zarządu, z tytułu m. in.: praw autorskich lub praw pokrewnych, z praw do projektów wynalazczych, znaków towarowych i wzorów zdobniczych. Wynosi on 20% i zobowiązanym do jego pobrania jest polski podmiot wypłacający np. należności licencyjne zagranicznemu licencjodawcy.

Można zapłacić mniej, jeśli umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania zawarta przez Polskę z krajem siedziby licencjodawcy przewiduje preferencyjną stawkę w tej kwestii.

Czy zatem płatność za program komputerowy można zakwalifikować do ww. należności licencyjnych?

W razie odpowiedzi pozytywnej, do wynagrodzenia naszego partnera biznesowego musielibyśmy doliczyć kwotę podatku u źródła. A przecież nikt tego nie chce…

Takich “pozytywnych” odpowiedzi udzielały do tej pory organy podatkowe. Przykładowo, w interpretacji o sygn. ITPB3/423-361/12/DK z dnia 18 września 2012 r. Dyrektor Izby Skarbowej w Bydgoszczy uznał, że przekazywane należności z tytułu użytkowania lub prawa użytkowania programów komputerowych opodatkowane są podatkiem u źródła w Polsce w stawce wynikającej z właściwej umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Na szczęście NSA wyprowadził fiskusa z błędu i w wyroku z dnia 13 stycznia 2016 r. o sygn. II FSK 2677/13 orzekł, że wynagrodzenie z tytułu udzielonej licencji na korzystanie z oprogramowania komputerowego nie stanowi należności licencyjnych i nie podlega opodatkowaniu u źródła (w Polsce) zryczałtowanym podatkiem dochodowym.

I księgowi mogą znów spokojnie korzystać z Windows’a 😉

Gorący temat – hazard online

Kamil Cymerman22 stycznia 2016Komentarze (0)

Dzisiaj temat, którego popularność rośnie – gry hazardowe online. Nowelizacja ustawy o grach hazardowych z połowy 2015 r. w końcu uregulowała status prawny spółek zarejestrowanych na terytorium Unii Europejskiej, posiadających właściwe licence na prowadzenie gier wydane w tych krajach, operujących na terytorium Polski. Wiemy już że działać mogą (w zakresie wskazanym w niżej zacytowanym przepisie), i wiemy to bez żadnych domysłów – czytamy po prostu art. 7a ustawy który stanowi:

Spółki akcyjne lub spółki z ograniczoną odpowiedzialnością albo spółki działające na zasadach właściwych dla tych spółek, mające siedzibę na terytorium innego państwa członkowskiego Unii Europejskiej lub państwa członkowskiego Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (EFTA) strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, prowadzące działalność w zakresie, o którym mowa w art. 6 ust. 1-3 lub w art. 7 ust. 2, mogą prowadzić tę działalność na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej na zasadach i warunkach określonych w zatwierdzonym regulaminie, udzielonej koncesji lub udzielonym zezwoleniu, a także wynikających z przepisów ustawy, pod warunkiem ustanowienia przedstawiciela albo w formie oddziału.

Tak więc gdzie założyć spółkę?

Po pierwsze w Unii Europejskiej (także proszę nie zakładać jej na Curaçao), w państwie, które oferuje najłatwiejsze warunki uzyskania odpowiedniej licencji. Takim krajem jest np. Malta.

Wymogi?

Po pierwsze musimy mieć spółkę i to najlepiej założoną przez wyspecjalizowany podmiot – koszt takiej spółki to zwykle nawet ponad 10 000 EUR. Niech was nie przeraża ta cena – uzyskanie licencji wymaga wbrew pozorom sporo pracy, a spółka musi być do tego odpowiednio tj. korproacyjne przygotowana.

Zakładając, że spółkę już mamy – musimy przygotować się do złożenia aplikacji. W ramach tych czynności miesci się m.in.

  1. Procedura fit and proper – każdy wnioskodawca jest badany pod kątem biznesowych przymiotów osobistych i jego warunków materialnych;
  2. Badanie businessplanu – dokument ten musi być szczegółowy – z prognozą obrotów i dokładnym opisem strategii marketingowej (ze wskazaniem podwykonawców);
  3. Sprawdzenie kapitału zakładowe spółki wnioskodawcy – należy pamiętać o wymogach odnośnie kapitału minminalnego spółek (od 40 000 do 100 000 EUR w zależności od klasy);
  4. Należy przygotować dokładne regulaminy gier hazardowych które będą oferowane pibliczności;
  5. Nawet otrzymanie licencji nie zwalnia wnioskodawcy z ostrożności – MGA (regulator maltański) będzie wymagał niezależnych audytów działalności.

Koszty uzyskania licencji są spore – trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu kilkudziesięciu tysięcy euro. Mimo wszystko to musi się opłacać skoro liczba udzielanych licencji stale rośnie.

Coraz częściej słychać głosy, że w Polsce, to już się nie da prowadzić działalności gospodarczej. Państwo stawia zasieki w postaci skomplikowanych przepisów podatkowych, przewlekłych procedur czy też corocznie wzrastających należności publicznoprawnych.

Czy nie można w takim razie pomyśleć o przeniesieniu swojej działalności za granicę?

Czy to naprawdę opłacalne?

Otóż tak.

Wystarczy tylko rozejrzeć się dookoła siebie, by znaleźć kraje (europejskie!) przyciągające inwestorów łagodnym systemem podatkowym. Dla przykładu, przeanalizujmy obciążenie z tytułu podatku CIT spółek kapitałowych w kilku państwach.

  1. Estonia – podatek CIT, co do zasady, nie obciąża dochodu spółki. Płatny jest on dopiero w momencie dystrybucji zysku, np. w postaci dywidendy do majątku prywatnego wspólnika. Wówczas wynosi 20%. Zatem przy prowadzeniu bieżącej działalności gospodarczej podatek nie występuje, ponieważ obowiązek podatkowy jest odsunięty w czasie do chwili owej dystrybucji zysku.
  2. Litwa – podstawowa stawka podatku CIT wynosi 15%. Natomiast stawka obniżona w wysokości 5% dotyczy podmiotów, których roczny dochód nie przekracza 300 000 EUR oraz które nie zatrudniają średnio więcej niż 10 pracowników w roku.
  3. Irlandia – podstawowa stawka podatku CIT to 12,5%. Niektóre źródła przychodów opodatkowane są stawką 25%, ale ma ona dość marginalne znaczenie.
  4. Cypr – podatek CIT 12,5%.
  5. Malta – efektywnie 5%, więcej piszę o tym tutaj.

Oczywiście, wybór miejsca prowadzenia działalności gospodarczej nie sprowadza się tylko do korzystnej stawki CIT; w grę wchodzą także inne aspekty systemu podatkowego, jak również otoczenia prawnego oraz ekonomicznego.

Może ostatecznie warto wybrać Polskę? W końcu nie wypada tak źle w rankingach (Bloomberg Innovation Index) 😉

Zapewne wielu z was zna doskonale konstrukcję spółki z ograniczoną odpowiedzialnością spółki komandytowej. Nie zaskoczę nikogo, że spółka ta oferuje w miarę efektywne, pozbawione kontrowersji rozwiązanie, które gwarantuje opodatkowanie dochodów skalą lub 19% podatkiem dochodowym od osób fizycznych (przy symbolicznym opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych) oraz bezpieczeństwo, rozumiane jako brak odpowiedzialności osobistym majątkiem wspólników spółki.

Ale czy zawsze? 

Dociekliwi mogą natknąć się na artykuły publikowane w internecie (a nawet wyroki sądów), które potwierdzają, że jest możliwe pociągnięcie do odpowiedzialności osobistej członków zarządu spółki z o.o., komplementariusza spółki komandytowej (wiem – skomplikowane, dlatego też poniższy piktogram – strzałka przedstawia kierunek odpowiedzialności za długi spółki komandytowej)

SP. K. ——–> SP. Z O.O. ——–> członek zarządu.

Za długi spółki komandytowej odpowiada komplementariusz (subsydiarnie, ale odpowiada), czyli sp. z o.o., a za długi spółki z o.o. odpowiada członek zarządu na zasadzie art. 299 ksh. Daleka droga do takiej odpowiedzialności, można się wybronić, jednak poczytajcie sobie – zwróccie uwagę chociażby na problem momentu w którym członek zarządu powinien złożyć wniosek o upadłość (a teraz mamy nowe prawo upadłościowe!). Prawnicy też się w tym gubią.

Rozwiązanie?

A gdyby tak do struktury spółki komandytowej włączyć spółkę zagrniczoną, dajmy na to np. z raju podatkowego nawet. Proszę sobie wyobrazić próbę nadawania klauzuli przeciwko komplementariuszowi, a dalej – pozywanie członka zarządu spółki zagranicznej 😉 No nie za bardzo wchodzi to w zakres jurysdykcji sądów polskich, zwłaszcza jeżeli dyrektorem spółki jest nominat! Rozwiązanie efektywne i w pełni bezpieczne.

Tym niemniej pamiętajcie proszę, aby takie kroki podejmować rozważnie – zagraniczna spółka będąca komplementariuszem to dodatkowe problemy administracyjne – wszak to właśnie zagraniczna spółka będzie reprezentować spółkę komandytową, podpisywać niektóre umowy lub dokumenty, których prokurent podpisać nie może.

Michał Gawlak – radca prawny

Autor

Czym się zajmuję?

Między innymi zakładaniem spółek zagranicznych. Na co dzień doradzam klientom w transakcjach ponadgranicznych w zakresie rozwiązań korporacyjnych, procesowych / arbitrażowych i w sporach gdzie stroną jest podmiot spoza Polski. Dotychczas pomogłem grupie ponad 200 klientom z branż IT, handlowych,  produkcyjnych, usługowych o małej, średniej i dużej skali działania.