Kamil Cymerman

adwokat

Wpisany na listę adwokatów prowadzoną przez Okręgową Radę Adwokację w Warszawie. Specjalizuje się w prawie spółek, prawie podatkowym, w tym międzynarodowym prawie podatkowym.
[Więcej >>>]

Sklep

Zapewne wielu z was zna doskonale konstrukcję spółki z ograniczoną odpowiedzialnością spółki komandytowej. Nie zaskoczę nikogo, że spółka ta oferuje w miarę efektywne, pozbawione kontrowersji rozwiązanie, które gwarantuje opodatkowanie dochodów skalą lub 19% podatkiem dochodowym od osób fizycznych (przy symbolicznym opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób prawnych) oraz bezpieczeństwo, rozumiane jako brak odpowiedzialności osobistym majątkiem wspólników spółki.

Ale czy zawsze? 

Dociekliwi mogą natknąć się na artykuły publikowane w internecie (a nawet wyroki sądów), które potwierdzają, że jest możliwe pociągnięcie do odpowiedzialności osobistej członków zarządu spółki z o.o., komplementariusza spółki komandytowej (wiem – skomplikowane, dlatego też poniższy piktogram – strzałka przedstawia kierunek odpowiedzialności za długi spółki komandytowej)

SP. K. ——–> SP. Z O.O. ——–> członek zarządu.

Za długi spółki komandytowej odpowiada komplementariusz (subsydiarnie, ale odpowiada), czyli sp. z o.o., a za długi spółki z o.o. odpowiada członek zarządu na zasadzie art. 299 ksh. Daleka droga do takiej odpowiedzialności, można się wybronić, jednak poczytajcie sobie – zwróccie uwagę chociażby na problem momentu w którym członek zarządu powinien złożyć wniosek o upadłość (a teraz mamy nowe prawo upadłościowe!). Prawnicy też się w tym gubią.

Rozwiązanie?

A gdyby tak do struktury spółki komandytowej włączyć spółkę zagrniczoną, dajmy na to np. z raju podatkowego nawet. Proszę sobie wyobrazić próbę nadawania klauzuli przeciwko komplementariuszowi, a dalej – pozywanie członka zarządu spółki zagranicznej 😉 No nie za bardzo wchodzi to w zakres jurysdykcji sądów polskich, zwłaszcza jeżeli dyrektorem spółki jest nominat! Rozwiązanie efektywne i w pełni bezpieczne.

Tym niemniej pamiętajcie proszę, aby takie kroki podejmować rozważnie – zagraniczna spółka będąca komplementariuszem to dodatkowe problemy administracyjne – wszak to właśnie zagraniczna spółka będzie reprezentować spółkę komandytową, podpisywać niektóre umowy lub dokumenty, których prokurent podpisać nie może.

Michał Gawlak – radca prawny

Autor

Czym się zajmuję?

Między innymi zakładaniem spółek zagranicznych. Na co dzień doradzam klientom w transakcjach ponadgranicznych w zakresie rozwiązań korporacyjnych, procesowych / arbitrażowych i w sporach gdzie stroną jest podmiot spoza Polski. Dotychczas pomogłem grupie ponad 200 klientom z branż IT, handlowych,  produkcyjnych, usługowych o małej, średniej i dużej skali działania.

W mom ostatnim wpisie mowa była o podatku u źródła. Temat ten, mający związek ze spółkami zagranicznymi, stanowi mechanizm stojący na straży fiskalizmu naszego państwa.

Innym, równie mało znanyn instrumentem zapobiegającym wyprowadzaniu dochodu z jurysdykcji nie-offshorowych są ceny transferowe.

Warunki rynkowe transakcji

Nie od dziś wiadomo, że fiskus nie lubi, gdy ceny ustalone przez strony transakcji odbiegają od cen rynkowych. Co więcej – fiskus ma nawet specjalne narzędzia do tego aby zbyt odważne odstępstwa negować tj. np. art 19 ust. 1 ustawy o PIT, który wyraźnie stanowi, że przy zbywaniu nieruchomości lub praw majątkowych należy stosować ceny rynkowe. Co jeśli się nie zastosujemy i wartość umowy znacznie obiegnie od rynkowej? Organ powoła biegłego, oszacuje przychód i – jeśli – wartość transakcji odbiega od rynkowej o co najmniej o 33%, to będziemy obciążeni kosztami opinii. Nieprzyjemne prawda?

Transfer pricing

W przypadku spółek offshorowych jest jeszcze mniej przyjemnie. Otóż ustawodawca wiedząc, że w odniesieniu do jurysdykcji offshore nie uzyska informacji odnośnie zamorskiego kontrahenta polskiego podatnika zdecydował się objąć regulacją cen transferowych również takich kontrahentów. Ceny transferowe to nic innego jak konieczność wykazywania, że powiązane strony transakcji nie próbują wprowadzać cen nierynkowych, po to aby dokonać transferu dochodu. Problem w tym, że w przypadku spółek offshorowych do zastosowania regulacji nie jest konieczne istnienie powiązania między stronami umowy.

Konkluzja

Warto mieć świadomość, że poza instrumentami takimi jak podatek u źródła, który dotyczy usług o charakterze niematerialnym, dywidend itp, istnieją inne mechanizmy służące do walkie z przenoszeniem dochodu poza granice Polski. Ceny transferowe będą miały zastosowanie do każdej transakcji, niezależnie od jej przedmiotu – czyli również do handlu towarami.

W ostatnim wpisie mowa była o klauzul beneficjenta rzeczywistego – skomplikowanej, trudnej na pierwszy rzut oka, instytucji służącej w praktyce do walki z unikaniem opodatkowania.

Dzisiaj o innym, dużo skuteczniejszym mechaniźmie walki z wyprowadzaniem dochodu poza granice RP – podatku u źródła (WHT, withholding tax).

Ograniczony obowiązkiem podatkowy?

Podatnicy którzy nie mają na terytorium RP siedziby, a mimo to uzyskują w naszym kraju dochodu, powinni zapłacić podatek dochodowy w Polsce. Profesjonalnie nazywa się to tzw. ograniczonym obowiązkiem podatkowym. Tylko kiedy taki podatek tak naprawdę jest płacony? I tu z pomocą przychodzi np. pismo z 24.7.2001 r. (PB4/AK-8214-1045-277/01, Biul.Skarb. 2001, Nr 4, s. 14) Ministera Finansów, gdzie Minister wyjaśnia (pozostaje mi zacytować):

„za źródło dochodów położone w Polsce uznać należy m.in.:

– dochody uzyskane przez nierezydentów dzięki prowadzonej z terytorium Polski działalności gospodarczej, bez względu na formę prowadzenia tej działalności, w tym za pośrednictwem oddziału, przedstawicielstwa (obecnie regulacje dotyczące oddziałów i przedstawicielstw przedsiębiorstw zagranicznych znajdują się w rozdz. 6 ustawy z 2.7.2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej; tekst jedn. Dz.U. z 2015 r. poz. 584 ze zm. – przyp. aut.) lub zależnego przedstawiciela oraz z działalności widowiskowej, rozrywkowej lub sportowej prowadzonej na terytorium Polski,

– dochody (tzw. należności licencyjne) uzyskane przez nierezydentów od polskich rezydentów z tytułu „eksploatowania” praw autorskich i praw pokrewnych, praw do rzeczy (np. na podstawie umów najmu czy dzierżawy), dóbr niematerialnych w postaci know-how itp.),

– dochody uzyskane przez nierezydentów z tytułu odsetek od zainwestowanego w Polsce kapitału (z tytułu udzielonych polskim podmiotom pożyczek, kredytów, w tym tzw. kredytu kupieckiego, zakupu obligacji, od lokat, itd.),

– dochody uzyskane przez nierezydentów z tytułu udziału w zysku polskiej osoby prawnej,

– dochody uzyskane przez nierezydentów z eksploatacji zasobów naturalnych umiejscowionych na terytorium Polski lub w polskiej strefie ekonomicznej,

– dochody uzyskane przez nierezydentów dzięki położonej na terytorium Polski nieruchomości (np. z tytułu najmu lub dzierżawy), w tym z budowy lub zbycia takiej nieruchomości,

– dochody nierezydentów z tytułu opłat za przewóz ładunków lub osób przyjętych do przewozu w portach polskich (w tym lotniczych).

Nie stanowią zaś dochodów uzyskanych ze źródeł dochodów położonych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej dochody nierezydentów:

– ze zbycia „praw do źródeł dochodów” (np. zbycia udziałów, akcji, obligacji i innych papierów wartościowych wyemitowanych przez polskie podmioty, wierzytelności polskich podmiotów), gdyż zbycie takie stanowi odrębne od zbywanego źródła źródło dochodów, które nie jest trwale związane z terytorium Polski; wyjątkiem jest sytuacja, gdy zbycie takie dokonywane jest na polskiej giełdzie (bowiem w takim przypadku giełda i obrót na niej dokonywany stanowi samoistne źródło dochodów położone na terytorium Polski) lub gdy zbycie udziałów, akcji czy innych papierów wartościowych prowadzi w praktyce do „przeniesienia praw” do nieruchomości (np. gdy majątek spółki, której akcje są zbywane, składa się głównie z nieruchomości),

– z obrotu towarami i usługami, będącymi przedmiotem działalności gospodarczej nierezydenta nieprowadzącego w tym zakresie działalności gospodarczej z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej (tj. niemającego na terytorium Polski stałej placówki, biura, oddziału, przedstawicielstwa, przedstawiciela, najętej powierzchni w celu prowadzenia działalności itp.)”.

Płatnik?

No dobrze, wiemy już że czasami taka zagraniczna spółka musi zapłacić, ale czy to ona faktycznie płaci? Otóż tutaj pojawia się właśnie ten tytułowy podatek u źródła. Okazuje się, że w przepisy statuują płatnikiem podatku u źródła, w przypadku niektórych kategorii przychodów rozlicza nie spółka zagraniczna, a polski kontrahent.  Lista źródeł które podlegają takiemu obowiązkowi wskazana została np. w art. 21 ustawy o CIT – warto się z nią zapoznać.

Zawsze mam płacić podatek u źródła?

To również nie jest takie oczywiste –  często kontrahentem polskiego przedsiębiorcy jest spółka zarejestrowana w kraju, który łączy z Polską umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania. W takim wypadku sięgamy po treść takiej umowy.

Raje podatkowe / spółki offshore?

Te nigdy nie podpisują umów o unikaniu podwójnego opodatkowania… W takim wypadku zawsze będziemy mieli do czynienia z obowiązkiem podatkowym. Jeżeli więc kupujesz oprogramowanie od spółki zarejestrowanej w raju podatkowym, z prawnego punktu widzenia zostaniesz zapewne stroną umowy licencyjnej, a zapłata na rzecz takiej spółki będzie wiązać się z obowiązkiem rozliczenia podatku dochodowego w wys. 20% przychodu.

Zapraszam na stronę Kancelarii CGO Legal – https://spolki.cgolegal.pl/lokalizacje/zakladanie-spolek-offshore/

Sprzedaż nieruchomości przez przedsiębiorcę może prowadzić do opodatkowania tej czynności podatkiem VAT albo podatkiem od czynności cywilnoprawnych (PCC). Wybór właściwego podatku zależy przede wszystkim od tego, czy spełnione są przesłanki wynikające z ustawy o VAT (art. 43 ust. 1 pkt 10 i 10a ustawy) zwalniające sprzedaż od tego podatku. No ale załóżmy, że są spełnione – i co dalej?

Wówczas stosujemy ustawę o PCC, z której wynika, że zwolnione od podatku są m. in. czynności cywilnoprawne, jeżeli przynajmniej jedna ze stron jest zwolniona od podatku od towarów i usług z tytułu dokonania tej czynności, z wyjątkiem umów sprzedaży i zamiany, których przedmiotem jest nieruchomość lub jej część (art. 2 ust. 1 pkt 4 lit. b ustawy o PCC). Zatem podatku VAT wprawdzie nie ma, ale w rachubę wchodzi PCC po stronie kupującego.

Kolejne pytanie: w jakiej stawce?

Odpowiedź wydaje się oczywista – 2% (art.7 ust. 1 pkt 1 lit a ustawy o PCC).  Ale jak się przyjrzymy temu zagadnieniu bliżej, to okazuje się, że istnieje możliwość optymalizacji tego podatku.

Jak?

Prosto – poprzez zawarcie przedwstępnej umowy sprzedaży nieruchomości. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 16 grudnia 2015 r. (sygn. III SA/Po 1924/14) wskazał, że podatnik jest zobowiązany do zapłaty 2% podatku od czynności cywilnoprawnych od wartości rynkowej nieruchomości ustalonej na dzień zawarcia umowy przedwstępnej, a nie – jak twierdził fiskus – na dzień zawarcia właściwej umowy sprzedaży.

W praktyce ma to ogromne konsekwencje, gdyż od zawarcia umowy przedwstępnej może minąć nawet 5 lat, a w tym czasie wartość rynkowa nieruchomości może znacznie wzrosnąć. Gdybyśmy liczyli PCC od wartości z dnia zawarcia właściwej umowy sprzedaży, to byłoby to w sposób oczywisty niekorzystne dla podatnika. Zresztą dotychczas twierdziły tak organy podatkowe! Jednak wyrok WSA w Poznaniu zmienił to podejście i stwierdził, że właściwą wartością stanowiącą podstawę do obliczenia kwoty podatku jest ta wskazana w umowie przedwstępnej.

Teraz dla uzyskania całkowitej pewności wystarczy poczekać na wyrok NSA i … zacząć optymalizację;)

Witam w Nowym Roku!

Od mojego ostatniego wpisu minął już prawie miesiąc – przyznaję, trochę zaniedbałem tych z Was, którzy tu bywali. Na swoje usprawiedliwienie – przed świętami dużo się u nas działo – dokonaliśmy reorganizacji korporacyjnej i od teraz w ramach naszych spółek funkcjonują: kancelaria prawna CGO Legal M. Gawlak i Wspólnicy sp. k., GOC Corporate sp. z o.o. sp. k., GOC Corporate sp. z o.o. oraz Biuro Obsługi Cudzoziemców CGO Legal M. Gawlak i Współnicy sp. k. Emil Grzelak s. c. W niedalekiej przyszłości do życia powołujemy również CGO Tax & Accounting. Po co tyle podmiotów? Rozwijamy się, dochodzą nowi udziałowcy, a chcemy mieć pewność, że mamy kontrolę nad całym przedsięwzięciem i jesteśmy w stanie zapewnić wysoką jakość usług.

Do meritum – ostatnio pisałem o spółkach cypryjskich (patrz tutaj: http://spolkazagranica.pl/spolki-cypryjskie/). Dziś trochę z innej beczki, choć temat oczywiście pokrewny.

Beneficjent rzeczywisty

Pewno niektórzy z was zastanawiają się po co i jak korzystamy ze spółek cypryjskich, holenderskich, czy maltańskich żeby zaoszczędzić na podatkach?

Ameryki nie odkrywając – np. w celu przeniesienia praw na dobrach niematerialnych – np. prawa ochronnego na znak towarowy, do naszej spółki zarejestrowanej w jurysdykcji korzystnej podatkowo (np. Holandii) i udzielenia licencji naszej polskiej spółce na używanie tegoż prawa za zapłatą wynagrodzenia. Co osiągamy? Same plusy – dochody spółki holenderskiej z udzielonej licencji, w naszym wypadku zwolnione z opodatkowania, koszt w spółce polskiej.

Z pozoru proste i korzystne. Czy są jakieś ale?

Pomijając – m.in. konieczność rynkowego ustalenia wartości transakcji między podmiotami powiązanymi, czy chociażby obowiązek faktycznego zarządu podmiotem holenderskim z terytorium Holandii w przypadku braku substratu (np. biura) na jej terenie – często zapomina się o problemie tzw. klauzuli beneficjenta rzeczywistego.

Te, wprowadzane są do umów o unikaniu podwójnego opodatkowania w sposób trudny do oceny dla przeciętnego odbiorcy. Czasem wręcz (jak np. w umowie polsko-szwedzkiej) dla oceny, czy klauzula występuje, należy sięgnąć po inne niż polska wersje językowe umowy (patrz wyrok NSA z 2 lutego 2012 r., II FSK 1399/10).

Czym jest klauzula beneficial owner?

W przypadku transakcji międzynarodowych odpowiednie ukształtowanie ich przebiegu pozwala uzyskać korzyść podatkową za sprawą umów o unikaniu podwójnego opodatkowania łączących państwa – siedziby podmiotów zaangażowanych w transakcję. Korzyść taka (np. obniżona stawka podatku u źródła), w przypadku występowania klauzuli nie będzie jednak przyznana, gdy podmiot uzyskujący świadczenie nie jest jej rzeczywistym właścicielem, tj. nie uzyska jej dla siebie, ale np. będzie zobligowany przekazać ją dalej – swojemu mocodawcy. Dzięki istnieniu takiego narzędzia organy podatkowe mogą de facto badać, czy nie dochodzi do nadużycia umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania (treaty abuse), w celu uzyskania korzyści podatkowych.

Zanim więc zdecydujesz się samodzielnie ukształtować przebieg transakcji międzynarodowej z wykorzystaniem podmiotów zagranicznych – upewnij się, że organy podatkowe nie odmówią Ci ochrony traktatowej.